Akademicki Klub Turystyczny

Oddział Wrocławski PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze


Menu:

AKT Wrocław
Aktualności
Imprezy
Archiwum
Wydawnictwa
Ciekawe linki
Napisz do nas

Zakończenie Sezonu 2007

     Na zakończenie sezonu AKT i SKPS odbył się w dniach 8-9.12.2007 rajd w Górach Sowich. Uczestniczyło w nim łącznie z kadrą 16 osób. Przewodnikiem była Daromiła Lis, zaś buchalterię „trzymał” Andrzej Wojciechowski. Znakomitą reklamą rajdu, a zwłaszcza wędrowania z kijkami, okazał się artykuł w „Gazecie Wrocławskiej – Wieczorze Wrocławia” p.t. „Z kijkami w góry”, który ukazał się dzień wcześniej, wraz z zaproszeniem na inne imprezy AKT. Sześciu uczestników wędrowało właśnie z kijkami.

     Dnia 8.12.2007 (sobota) po zbiórce uczestników przejechaliśmy w godzinach 6:48-8:12 pociągiem osobowym z Wrocławia do Kamieńca Ząbkowickiego. Tu okazało się, że zamiast pociągu do Dzierżoniowa odjedzie za chwilę kolejowa komunikacja autobusowa. Chwila dłużyła się i dłużyła. I gdy już zdało się, że zamieniła się w wieczność, pojawił się busik. Wsiedliśmy no i zaczęło się: jazda bocznymi szosami, czyli kocimi łbami. I w takim tempie, że jadący na tylnych siedzeniach, targani potwornymi wstrząsami walczyli o życie między siedzeniem a sufitem. Słowem – prawdziwy roller-coaster. Szczęśliwie większość była jeszcze na czczo.

     W Dzierżoniowie z kolei było nieco zamieszania z autobusem miejskim. Najpierw wsiedliśmy w autobus do Bielawy, ale nie do Dworku Leśnego. Wtedy nagle z tyłu podjechał ten właściwy, no i była szybka przesiadka. W końcu jednak szczęśliwie dojechaliśmy do Leśnego Dworku w Bielawie.

     Pogoda tego dnia była wyjątkowo ładna – słonecznie, z pięknymi widokami na góry, ciepło (ok. +3 °C). Powyżej 850 m n.p.m. była cienka warstwa zlodowaciałego śniegu, co sprawiało, że było ślisko. Bardzo pomocne w poruszaniu się były wspomniane wcześniej kijki.

     Najpierw była konsumpcja kanapek śniadaniowych. Około 10:30 wyruszyliśmy szlakiem niebieskim przez Ciemny Jar do rejonu Trzech Buków. Przed nimi skręciliśmy na szlak żółty i nim weszliśmy na grzbiet Gór Sowich na Zimnej Polance. Tu był kolejny postój konsumpcyjny. Stąd weszliśmy szlakiem czerwonym przez najstarsze w Polsce skałki Słoneczna na szczyt Kalenicy (964 m). Z wieży widokowej mogliśmy podziwiać wspaniałe widoki na niemal całe Sudety Środkowe oraz Przedgórze Sudeckie. Powędrowaliśmy dalej szlakiem czerwonym do Schroniska „Zygmuntówka”, gdzie był kolejny mały postój na posiłek tudzież podziwianie kózek pasących się dookoła.

     Powędrowaliśmy dalej: na Przełęcz Jugowską (801 m), do Niedźwiedziej Skały i przez Kozią Równię (930 m) na Kozie Siodło (887 m). Była już godzina 15:40, osiem minut przed zachodem słońca. Grzbiet Gór Sowich był w chmurach. W tych warunkach 5 osób zdecydowało się przejść z Andrzejem Wojciechowskim (przewodnikiem sudeckim) szlakiem żółtym wprost do Schroniska „Sowa”; dotarli tam o godz. 16:17.

     Pozostali – 10 osób – weszli w zapadającym zmierzchu i przy mgle na szczyt Wielkiej Sowy (1015 m). Niesamowita była sceneria szczytu: rzęsiste oświetlenie i mgła. Do Schroniska „Sowa” zeszli oblodzonym szlakiem czerwonym (jazda figurowa no Sowie) około godz. 17:00.

     Wieczorem w schronisku była sympatyczna impreza zaprzyjaźnionego z AKT Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich – „blachowanie” czyli otrzęsiny przewodnickie, wręczenie blach i przyjęcie do grona członków SKPS 15 nowych przewodników. Oczywiście „beanus turisticus przewodnicus” musieli przejść przez różne próby (m.in. astronomiczna zupka o czasie połowicznego zaniku smaku pół roku, przechodzenie pod stołem bez dotykania podłogi, rozwiązywanie dziamdziakowych rebusów). Potem jeszcze zupkowe delicje skosztował sam prezes SKPS. No a później długo jeszcze trwało turystyczne śpiewogranie.

     Nazajutrz ochłodziło się – było ok. -3 °C, silny wiatr, pochmurno. Po południu nieco ociepliło się i zaczęło słabo pokapywać.

     Wyszliśmy po śniadaniu o godz. 9:45 na trasę. Najpierw ponownie na Wielką Sowę (1015 m). Teraz dla odmiany były rozległe widoki na całe Sudety Środkowe i Masyw Ślęży. Poza tym pieruńsko wiało. Pamiątkowe zdjęcie i powędrowaliśmy dalej – szlakiem żółtym przez Gołąb i Młyńsko do Starej Jodły (postój konsumpcyjny) i szlakiem zielonym przez Lasocin do Rościszowa. Na miejscu byliśmy już o 12:45. O 13:17 autobusem miejskim nr 21 przejechaliśmy do Dzierżoniowa i następnie w godz. 13:50-15:30 autobusem PKS do Wrocławia,

o czym informuje
Andrzej Wojciechowski (Astronom)


Zdjęcia Andrzeja Wojciechowskiego:


Przed Schroniskiem "Sowa"

Śniadanko przed wyjściem na szlak; Daromiła koncentruje się

Przed Leśnym Dworkiem

Wędrujemy - gdzieś pod Zimną Polanką

All stars koło Słonecznej...

... i na wieży widokowej na Kalenicy

Rozśpiewani nowi przewodnicy

Nie jest łatwo przejść pod stołem bez dotykania podłogi

Ślubowanie przewodnickie

Widownia też nie miała lekko - karmienie zupką

Na Wielkiej Sowie

W zejściu z Wielkiej Sowy przydały się kijki

Coraz bliżej Lasocina

"Pani przewodnik, daleko to jeszcze?"

Na mecie w Rościszowie, w oczekiwaniu na autobus

Zdjęcia Lidki Popiołek: