Akademicki Klub Turystyczny

Oddział Wrocławski PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze


Menu:

AKT Wrocław
Aktualności
Imprezy
Archiwum
Wydawnictwa
Ciekawe linki
Napisz do nas

Zakończenie sezonu 2005

    W dniach 10-11.12.2005 odbyło się Zakończenie Sezonu AKT i SKPS, w chatce "Smogorniak" w Karkonoszach. Uczestniczyły w nim 4 osoby (sic! - absolutny rekord w historii zakończeń i rozpoczęć sezonów): jedna z AKT (Andrzej Wojciechowski - Astronom), jedna z SKPS (Jacek Małańczuk), i dwoje kursantów (Magda Grondkowska, Filip Matusiak).

     Trasa dojścia okazała się jedyną słuszną w istniejących warunkach śniegowych: z Przesieki (DW Chybotek) drogą bez szlaku doliną Podgórnej, potem doliną Srebrnego Potoku, potem ścieżką do Ptasich Skał (tu już były ciężkie zaspy) i dalej drogo-ścieżką wprost do "Smogorniaka". Po otwarciu lokalu okazało się, że jest w nim temperatura -2 C (na zewnątrz było -4 C), więc czym prędzej napalono w kominku. Dopiero po kilku godzinach temperatura we wnętrzu wzrosła do +12 C. Jeszcze za dnia trzy osoby przetorowały w ciężkich zaspach dojście z chatki w górę do szlaku zielonego, by ułatwić dojście innym - patrz niżej. 

     Kolejnych 5 osób nie dotarło do Smogorniaka, mimo, iż walczyło. 4 osoby na czele z Ryśkiem Bosowskim dość łatwo podeszły z Przesieki do "Odrodzenia". Potem niestety nie mogły powyżej schroniska odszukać odejścia szlaku zielonego od czerwonego i zawróciły do "Odrodzenia", gdzie przenocowały. 2 osoby (Jarek Burak, Daromiła Lis) weszły przetartymi szlakami z Karpacza na Śnieżkę, zeszły do "Strzechy Akademickiej" i dalej na Polanę. Stąd Daromiła zeszła do Karpacza i wróciła do Wrocławia, zaś Jarek już po ciemku przebijał się samotnie przez ciężkie zaspy w kierunku Pielgrzymów i dalej szlakiem zielonym na "Smogorniak". Niestety nie dał rady. Po przejściu ok. 1 km (czytaj: 4 godziny!!) zawrócił. 

     Mimo tego, że ze "Smogorniaka" wyszli mu naprzeciw Astronom i Jacek i przez dwie godziny torowali trasę w przeciwną stronę. Obie grupy miały ze sobą kontakt komórkowy. Jarek nawet myślał o zostawieniu plecaka i przebijaniu się na lekko. Grupa smogorniakowa z kolei nie mogła odnaleźć szlaku i przebijała się na przełaj. Zaspy nie popuściły. Ostatecznie Jarek zawrócił po własnych śladach na Polanę, zszedł do Wangu i tam przenocował, zaś Astronom z Jackiem zawrócili do "Smogorniaka". Tu późnym wieczorem Jacek ogłosił zakończenie sezonu letniego.

     Smogorniakowa noc zeszła na sympatycznym trzaskaniu głowni na kominku, popiskiwaniu myszy i regularnym spadku temperatury - rano było 0 C, zaś na zewnątrz -10 C.

     W niedzielę Jarek (zmęczony!) wrócił do Wrocławia, ekipa Ryśka przeszła czerwonym szlakiem (przetorowanym przez licznych turystów) pod Śnieżkę i zeszła na dół. Zaś "Smogorniakowcy" poszli wprost do góry 600 metrów (czytaj: półtorej godziny - znowu ciężkie torowanie w zaspach) aż do szlaku czerwonego (rozminęła się jakimś cudem z grupą Ryśka) i nim do "Odrodzenia", po czym w dół (łatwo - przejeżdżone przez skutery śnieżne) do Przesieki... o czym informuje bezpośredni uczestnik zimowych zmagań

Astronom