Akademicki Klub Turystyczny

Oddział Wrocławski PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze


Menu:

AKT Wrocław
Aktualności
Imprezy
Archiwum
Wydawnictwa
Ciekawe linki
FORUM
Napisz do nas

 

Sylwester z AKT
29.12.2008 - 04.01.2009 r.

     To był z pewnością najlepszy Sylwester z AKT w naszych dziejach. A to chociażby dlatego, że jedyny w dotychczasowej historii AKT. Tym bardziej udany, że zorganizowany naprędce, właściwie w ciągu zaledwie kilku dni.

     Wspaniałym pomysłem były przebrania w stylu lat 30-tych XX wieku, stąd na parkiecie, korytarzach, kuchni i w pokojach co rusz pojawiały się piękne damy, gangsterzy a’la Al Capone, a nawet zagubieni w tłumie kamizelek, biało-czarnych butów, muszek, eleganckich sukni, wykwintnej biżuterii i  kapeluszy - wczasowiczka z rakietą do tenisa i turysta górski z przewodnikiem w ręce i starymi pocztówkami Goldbergu…

     Jako, że sylwestrowa impreza trwała nam aż siedem dni (jak się bawić, to się bawić!), każdego dnia staraliśmy się wypełnić sobie czas wycieczkami po okolicy i poszukiwaniami skarbów.

     Pierwszy dzień poświęciliśmy na zwiedzanie Złotoryi. Okazja po temu była znakomita, jako że oprowadzał nas pan Roman Gorzkowski, autor przewodnika po mieście. Ogromna wiedza p. Romana zaimponowała nam – to prawdziwa przyjemność móc oglądać miasto w towarzystwie osoby tak nim zafascynowanej. Posłuchaliśmy niesamowitych opowieści o Złotoryi, wdrapaliśmy się na wieżę kościoła, zobaczyliśmy loch joannitów, pomieszczenie biblioteki łańcuchowej, powciskaliśmy się w zakątki miasta, odwiedziliśmy też siedzibę Towarzystwa Miłośników Ziemi Złotoryjskiej.

     Kolejnego dnia, już w Sylwestra, postanowiliśmy zdobyć Ostrzycę, najwyższy szczyt Pogórza Kaczawskiego. Do Proboszczowa dotarliśmy samochodami, ale także komunikacją publiczną – szczyt w sumie zdobyło aż 31 osób! Po fecie na szczycie (kawa, czekolada, fotki) zeszliśmy do podnóża góry i podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna wróciła do Proboszczowa, druga poszła naokoło Ostrzycy, by znaleźć cache’a, skrzynkę pełną skarbów. Udało nam się do niej dotrzeć bez większego problemu, wymiana fantów, wpis i już mknęliśmy do samochodów. Później poszwendaliśmy się jeszcze nieco po okolicznych wioskach i wróciliśmy do schroniska, by rozpocząć przygotowania do balu.

     Zdjęcia tylko w niewielkim stopniu oddają atmosferę sylwestrowej zabawy. Niesamowite stroje, pełne fantazji dodatki, a przede wszystkim dobre humory i muzyka, sprawiły że bawiliśmy się znakomicie do niemal północy. Na powitanie Nowego Rynku poszliśmy na miasto, by powitać go razem z mieszkańcami Złotoryi. Pokaz fajerwerków o północy zaskoczył nas totalnie – ich ilości, jakości, feerii barw i huku, który przy tym robiły, na pewno nie powstydziłby się nawet Wrocław. Niemal ogłuszeni wróciliśmy do schroniska, by dalej się bawić. Podobno zabawa trwała jeszcze długo w noc…

     Nazajutrz niemal nikomu nie chciało się wstać, ale mieliśmy zaplanowaną na Nowy Rok wycieczkę do Jerzmanic-Zdroju i na Wilkołaka, więc trzeba się było zrywać z łóżka, by zdążyć przed zmrokiem. Wydawało się, że pójdzie nas zaledwie garstka, a w sumie poszło 17 osób (łódzka 12-tka poszła tego dnia do Leszczyny). Pogoda nie była zbyt dobra, mimo to maszerowaliśmy dzielnie, zachwycając się Kruczymi Skałami i surrealistycznymi klimatami Wilkołaka. Wróciliśmy pełni wrażeń…

     Dwa kolejne dni to wycieczki samochodowo-piesze, podczas których zdobyliśmy m.in. Wielisławkę, Czartowską Skałę, wojcieszowską szubienicę (nieczynną niestety), odwiedziliśmy Dobków, Myślibórz, Rataja i Bazaltową Górę. Szczególnie pięknym dniem okazał się 3 stycznia, gdy cały dzień świeciło piękne słońce, iskrząc się na świeżo spadłym śniegu – wspaniałe klimaty…

     Na koniec tej krótkiej relacji (można by pisać i pisać…), chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom Sylwestra za wspaniałą zabawę, dobry humor, świetne towarzystwo i za tysiąc innych rzeczy. Mam nadzieję, że za rok znów powitamy razem Nowy Rok J

Waldek Brygier


zdjęcia Kamila Iwańskiego
zdjęcia Krzyśka Jelenia
zdjęcia Waldka Brygiera