Akademicki Klub Turystyczny

Oddział Wrocławski PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze


Menu:

AKT Wrocław
Aktualności
Imprezy
Archiwum
Wydawnictwa
Ciekawe linki
Napisz do nas

Szlakiem Orłowicza, cz. III
Międzygórze - Duszniki Zdrój

   III etap rajdu "Szlakiem Orłowicza" udał się znakomicie. Mieliśmy sporo ciekawych przygód i przeżyć, a wszystko zaczęło się od Międzygórza, gdzie rozpoczęliśmy zbieranie potwierdzeń do nowoodkrytej przez Krzyśka odznaki "Poznajemy turystyczne Hrabstwo Kłodzkie". Potem ruszyliśmy już na szlak, w kierunku Wodospadu Wilczki, a następnie na Igliczną, gdzie udało nam się wejść do wnętrza kościoła, co z reguły się turystom nie udaje, bo dostępu do środka broni krata. Pogoda nam sprzyjała i mieliśmy okazję zobaczyć piękne widoki Masywu Śnieżnika, Gór Bystrzyckich i Orlickich oraz leżącego pod nami Rowu Górnej Nysy.

     Potem zeszliśmy do Marianówki, gdzie mimo fatalnego stanu oznakowania szlaku, bezbłędnie przeszliśmy ten odcinek i wkrótce byliśmy już w Wilkanowie. Tutaj krótki popas, zwiedzanie kościoła (przez kratę) i ruin pałacu (zza bramy). Pogoda wyraźnie zaczęła się klarować - byliśmy już niemal pewni, że wkrótce zacznie padać. Tak też się stało jeszcze przed dojściem do centrum Długopola Zdroju, gdzie zatrzymaliśmy się na chwilę, by skosztować tutejszych wód mineralnych.

     Chwilę później zobaczyliśmy wjeżdżające na teren uzdrowiska samochody z charakterystycznymi wstążkami na antenach, co mogło oznaczać tylko jedno: nowożeńcy! Szybko na ich drodze stanęła barykada z plecaków, parasoli i nas samych. Nie pozostało im nic innego jak wkupić się w nasze łaski, co też nastąpiło. Z rąk pana młodego, Marcela, otrzymaliśmy dwie butelki trunku. Na koniec zrobiliśmy sobie zdjęcie z Gosią i Marcelem, złożyliśmy im życzenia, użyczyliśmy parasola w drodze do drzwi lokalu i pożegnaliśmy się.

     Dalsza część drogi okazała się nadzwyczaj mokra, bowiem nie dość, że leciało na nas z góry, to jeszcze musieliśmy przedzierać się przez mokre trawy, sięgające pasa. Kompletnie przemoczeni dotarliśmy wreszcie do Autostrady Sudeckiej, którą podążyliśmy w kierunku schroniska Jagodna. Monotonny marsz dawał się już każdemu we znaki, kiedy wreszcie około godziny 20.00 ujrzeliśmy nasze schronisko, gdzie czekali na nas bardzo mili gospodarze, duże pokoje i, co chyba najważniejsze, gorąca woda pod prysznicem i ciepły posiłek. Spać położyliśmy się późno...

     Rano okazało się, że deszcz ciągle pada, ale raźnie ruszyliśmy w drogę. Trochę zniechęcały nas napotkane wkrótce trawy (rzecz jasna mokre...), ale przemogliśmy się i odważnie wkroczyliśmy w nie. Potem było już znacznie lepiej, miejscami pokazywało się niebieskie niebo, a nawet słońce. Po drodze zajrzeliśmy do schroniska "Szarotka" w Lasówce, prowadzonego przez naszego dawnego kołowego kolegę, wypiliśmy coś ciepłego, pogawędziliśmy i dalej w drogę. W Lasówce mieliśmy też szczęście zajrzeć do tamtejszego kościoła, dosłownie w ostatniej chwili, bowiem ksiądz już zamykał drzwi świątyni po odprawionej przed chwilą mszy.

     A dalej... Asfalt, asfalt, asfalt... Przeklinaliśmy w duchu tych, którzy sprzeciwiają się innemu poprowadzeniu GSS niż ma to miejsce obecnie. Ciekawe, czy pokusili się kiedyś o przejście tego odcinka? Daliśmy jednak radę, dotarłszy w końcu do Zieleńca, gdzie uznaliśmy, że najwyższy już czas na obiad. Potem jeszcze coś dla równowagi ducha i ciała - wizyta w kościele św. Anny i dalej na asfalt, dreptać kolejne kilometry. Po drodze urozmaicenie w postaci pięknego punktu widokowego przy parkingu. Tutaj opuścił nas Krzysiek, który pobiegł do Dusznik, by zdążyć na ostatni koncert Festiwalu Chopinowskiego. My normalnym tempem dodreptaliśmy do zdroju niewiele przed godziną 18.00.

     I tutaj niespodzianka: w parku ustawione zostały głośniki przez które leci muzyka grana przez Rafała Blechacza. Popijając wodę ze zdroju, usiedliśmy na ławeczkach i wsłuchaliśmy się w dźwięki dobiegające z sali koncertowej Dworku Chopina. Usatysfakcjonowani duchowo ruszyliśmy dalej, by zadowolić i ciało. Wizyta w restauracji Erato przerosła nasze oczekiwania kulinarne - byliśmy zachwyceni wyglądem podanych dań i ich wielkością. Całkiem konkretne zakończenie wycieczki...

     I wszyscy cieszymy się już na kolejny etap wędrówki, tym razem z Dusznik Zdroju do Srebrnej Góry...


Basia, Hania i Marzena na mostku nad Wodospadem Wilczki

Beata na tle Wodospadu Wilczki

Marzena, Krzysiek i Hania na łąkach koło Marianówki

Zbiorowy atak na obficie obsypane owocami krzaki jeżyn

Krzysiek, Basia, Maciek, Marzena, Teresa i Beata

Teresa, Maciek, Krzysiek i Beata

Teresa, Maciek i Marzena

Wspólne zdjęcie z parą nowożeńców

Prezent od nowożeńców

W Jagodnej przy śniadaniu

W schronisku "Szarotka"

Na asfalcie i w deszczu