Akademicki Klub Turystyczny

Oddział Wrocławski PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze


Menu:

AKT Wrocław
Aktualności
Imprezy
Archiwum
Wydawnictwa
Ciekawe linki
FORUM
Napisz do nas

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o naszych imprezach, wpisz poniżej swój adres e-mailowy

 

II Rajd Czereśniowy
5-6 lipca 2008 r.

     Za nami kolejna impreza zorganizowana przez AKT. W tym roku Rajd Czereśniowy okazał się mało czereśniowy, bowiem specyficzne warunki atmosferyczne wczesnej wiosny położyły kres rozwojowi owoców i mieliśmy rajd małoczereśniowy, przynajmniej w porównaniu z rokiem ubiegłym (zobacz jak było rok temu).

     Niemniej jednak wzięło w Rajdzie udział 15 osób, które wędrowały przygotowanymi trasami, a także dojechały same do Chatki Chomika. Pierwszego dnia, pod przewodnictwem niżej podpisanego, grupa 12 osób, w tym zaledwie kilkumiesięczna Justynka, przeszła z Jeleniej Góry na Górę Szybowcową, a następnie przez Płoszczynkę i zbocza Srebrnej na Wapienną, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć stare wapienniki i z tablic informacyjnych dowiedzieć się nieco o historii wypalania wapna w regionie i geologii terenu.

     Na koniec przez wertepy Wapiennej zeszliśmy do Siedlęcina, gdzie rzecz jasna zobaczyliśmy wnętrza wieży książęcej i prezentowane w niej wystawy czasowe. O słynnych freskach opowiedziała nam sama szefowa obiektu, pani Agnieszka. Trochę pogoniły ją starocie samochodowo-ludzkie, ale dzięki temu mogliśmy zobaczyć całą kolekcję starych aut, w tym poczciwą warszawę, ale i marki bardziej znane, jak rolls-royce, czy bmw. Najstarszym eksponatem (to chyba złe słowo, bo był na chodzie) był samochód z 1930 roku!

     Pięknym szynobusem dojechaliśmy z Siedlęcina do Marczowa, a potem mało forsownym marszem (dwa sklepy po drodze), przeszliśmy przez całą niemal wieś i dotarliśmy do Chatki Chomika, gdzie zaskoczyliśmy Chomika w kąpieli. Spodziewanych czereśni, jak już wspomniałem, nie było wiele, więc pomogliśmy Chomikowi w chatkowych pracach (cięższych i lżejszych), włączając w to przytarganie potężnych piaskowcowych bloków, przycięcie żywopłotu (haha - kto był, ten wie...) i przygotowanie ogniska.

     Do późnego wieczora siedzieliśmy przy ognisku delektując się wyrobami francuskich winnic oraz polskich gorzelni i browarów, a gdy zrobiło się już chłodnawo, przenieśliśmy się do pokojów, gdzie impreza trwała nadal.

     Rano wstawało się rześko, potem wspólne śniadanie, kilka chatkowych prac i około 10.00 ruszyliśmy z powrotem przez wieś w kierunku stacji kolejowej, tym razem odwiedzając już tylko jeden sklep (drugi był zamknięty), ale i kościół św. Katarzyny, gdzie tuż przed Mszą zobaczyliśmy wnętrze, a niemal w jej trakcie "pogańską głowę" na ścianie wieży kościelnej. Przejazd do Rakowic Wielkich upłynął nam w atmosferze kupowania biletów, a gdy już wysiedliśmy we wsi z pociągu, od razu udaliśmy się na poszukiwanie dwóch średniowiecznych wież mieszkalnych, które znaleźliśmy bez większych problemów.

     Potem dość długo, jak nam się zdawało, dreptaliśmy po asfalcie, a w uszach brzmiały nam opowieści miejscowych spod sklepu w Rakowicach, o rzeczach, jakie działy się w klasztorze znajdującym się kiedyś w lesie powyżej Radłówki (m.in. o tajemniczych tunelach do Lwówka i zakonnicach-modliszkach). Do ruin klasztoru i powstałego w 1703 roku kościoła doszliśmy już dość zmęczeni, więc chętnie rozłożyliśmy się na krótki popas. Po odpoczynku i obfotografowaniu obiektów, zeszliśmy do Niwnic, gdzie znów kawałek asfaltem podeszliśmy do drogi mającej prowadzić nas wprost do Gościszowa. Droga okazała się nieco błędna, więc wylądowaliśmy na szosie, niemal 1,5 km na południe od Gościszowa, co czym prędzej zaczęliśmy korygować, drepcząc we właściwym kierunku.

     W Gościszowie czekała już na nas Pieczenica 2008, niezwykle ciekawa impreza folklorystyczna (chociaż niektórzy z uczestników wycieczki wydawali się zdegustowani jej charakterem), z potrawą (pieczenicą) wywodzącą się z dalekiej Bośni, a przywiezioną po II wojnie światowej przez polskich reemigrantów z tego kraju. Nie wszyscy też poczuli klimat tej imprezy i zamiast pysznej pieczenicy woleli pałaszować chleb z serem lub zwykłe mięcho, jakich wiele na tego typu festynach. De gustibus jednak... ;-)

    Z Gościszowa pięknym szynobusem dotarliśmy do Zebrzydowej, gdzie kilka minut później wsiedliśmy do pociągu, który zawiózł nas do samego Wrocławia. Rajd Czereśniowy udał się znakomicie, w dużej mierze rzecz jasna, dzięki jego uczestnikom..

Waldek Brygier


Zdjęcia Krzyśka Basińskiego na picasaweb

Zdjęcia Waldka Brygiera:


Podejście na Górę Szybowcową już za nami

Pani Agnieszka opowiada o siedlęcińskiej wieży

Wystawa starych strojów kobiecych

W sali z freskami

Stare samochody...

...i ich miłośniczka

Jaskier pędzelkowaty na Bobrze

Najmłodsza uczestniczka Rajdu

Impreza w Chacie Chomika

Impreza w Chacie Chomika

Wesoło nam

Paparazzi...

Portret

Degustacja francuskich win

Gościszów: Zespół Papadram...

...i jego śliczna wokalistka

Pieczenica...

...na widelcu

Zdjęcia Basi Malinowskiej: